GNIEZNO. Marsz Równości i kontrmanifestacje – odszukaj się na zdjęciach!


Z kilkunastu zapowiadanych kontrmanifestacji, nam udało się odszukać dwie – Młodzieży Wszechpolskiej i kiboli oraz nader nieliczną ruchu pro-life.

O samym Marszu i kontrmanifestacjach nie ma co za dużo opowiadać. Wiadomo, na Marszu – miłość, równość, tolerancja, akceptacja. Na kontrmanifestacji MW i kiboli – jebać pedałów i lewaków, pedały wypierdalać itd. itp. Standard.

Cóż, okazało się, że chyba mam prowokacyjną fizjonomię – na Marszu Równości dwukrotnie usłyszałem zdziwienie „co ty tutaj robisz” i raz „spierdalaj”. Od kontrmanifestantów z MW i kiboli „spierdalaj” usłyszałem chyba kilkanaście razy, do tego ubogacone, np. „spierdalaj pedale” albo nawet „spierdalaj pedofilu”. Moją rzekomą orientację seksualną ustalili po... obuwiu – tak, tylko pedały chodzą w trampkach (a nawet nie były czerwone). Kulturalniejsza była policja, bo bez wulgaryzmów parę razy dała mi do zrozumienia, że lepiej jakbym sobie poszedł. Bo prowokuję (no tak, dziennikarz robiący fotki publicznym zgromadzeniom, to prowokator – bez wątpliwości).

Najsympatyczniejsi okazali się trzej uczestnicy manifestacji ruchu pro-life. Co ciekawe, stanęli nie pod tureckim barem z kebabami (gdzie, jak na narodowców przystało, ustawiła się Młodzież Wszechpolska i kibole), ale po drugiej stronie – obok Marszu Równości. Bo, jak tłumaczyli, z tymi spod kebabów łączą ich poglądy, ale niekoniecznie styl ich wyrażania.

No to Marsz, kontrmanifestacje i gapie na fotkach.

Jak widać, policja czuwa




Marsz Równości zbiera się powoli, pod kebabem szybciej robi się tłoczno, więc tam zaczynamy oględziny. Cóż, szaro, buro i ponuro. Chłopaki, poglądy poglądami, ale po co to ponuractwo?







Przenosimy się na drugą stronę, po drodze mijamy policję


Zaczyna przybywać uczestników Marszu. Tu jest chociaż kolorowo, nieagresywnie - tańce, śpiew












A teraz po bokach - gnieźnianie przyszli obejrzeć.
Dlaczego pani stoi po środku?
- Bo mi z jednymi i drugimi nie po drodze.
A pan?
- Przyszedłem popatrzeć, a ci i ci, jak chcą, to niech se łby pourywają.




Pod kebabem coś się dzieje - trochę pirotechniki.





I znowu na drugą stronę - mijając kolejnych gapiów.






I oczywiście policję...




I już jesteśmy na Marszu Równości











W pobliżu kontrmanifestacji MW i kiboli zastajemy... Hmmm... To wygląda jak manifestacja cyklistów.


I znowu strona spod kebaba.



Kilku panów spod kebaba rusza w pogoń za jednym rowerzystą. Cóż panom zrobił ów cyklista? Nie bardzo rozumiem odpowiedź, ale zdaje się, że zdaniem goniących, był to prowokator z Antify.


Skoro nie rozumiem, to próbuję dopytać. I stało się, zauważyli, że jestem w trampkach - niechybnie gej.


I czego pedale robisz zdjęcia, pozwolił ci kto?


A to ja muszę mieć zgodę na robienie zdjęć z masowej imprezy?


A o RODO pedale słyszałeś?


Chyba mnie nie lubią. A myślałem, że sympatyczny ze mnie chłopak...



To może na Marszu mnie polubią? I co za dziwo - między uczestnikami Marszu Równości znajduję trzyosobową manifestację przedstawicieli ruchu pro-life. Z megafonu leci nagrany tekst z opisem okropności związanych z homoseksualizmem. Ale okazuje się podczas rozmowy, że pro-life'owcy są całkiem sympatyczni, a przynajmniej kulturalni. I odżegnują się od wulgaryzmów lecących spod kebaba. - Ale wie pan, każdemu zdąży się zakląć - tłumaczy wyraźnie zawstydzony uczestnik trzyosobowej manifestacji.


Marsz Równości rusza z rynku.









Jak widać, starannie ochraniany przez policję


I policja się przydaje. Na skrzyżowaniach, w bramach kamienic sporo ludzi. Niektórzy tylko się przyglądają - części Marsz się podoba, części nie. Ale nie brakuje też chętnych do jakiegoś starcia...




Chłopaki pokrzyczeli, pokrzyczeli, Marsz idzie dalej...



Wśród uczestników Marszu mamy też groźnie wyglądających, zamaskowanych panów. Kilku pytamy po co ten kamuflaż. Większość unika odpowiedzi, jeden rzuca krótkie: Spierdalaj.



I kolejne spotkanie z drugą stroną.


Pan w przeciwsłonecznych okularach jest wyraźnie nadpobudliwy...




Większość maszerujących ignoruje zaczepki




Ale niektórzy zamaskowani uczestnicy Marszu chyba mają ochotę na konfrontację. Policja ich uspokaja.




Po chwili musi uspokajać tych z drugiej strony. Bo oni nas, ku..., prowokują!


Marsz rusza dalej.



A gnieźnianie mają co oglądać.


Policja uspokaja kolejnych krewkich "obrońców rodziny".







A Marsz idzie dalej.








Znowu szarzy, ponurzy panowie...



Maszerujący nawet tego nie zauważają.







Cóż, Tomasz Budasz, prezydent Gniezna z PO nie jest ulubieńcem maszerujących. I nie dziwota, wszak marszu zakazał (dopiero sąd zmienił tę decyzję).


Oberwało się i samej Platformie...



I jeszcze trochę gapiów. Wstydzą się - czego?





I policja zwija krewkiego "obrońcę rodziny"...


Ale czego go zwijacie, przecież tylko się darł, tamci też się drą?!


A tu mamy pana, który koniecznie chce się dowiedzieć, dlaczego policjanci, broniąc dewiantów przed słusznym gniewem narodu, nie chcą pokazać twarzy...


Komentarze

  1. Pan redaktor miast reportaż własny zrobić, z treścią informacyjną w tle, jak u konkurencji (https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-04-13/ulicami-gniezna-przeszedl-zakazany-przez-prezydenta-miasta-marsz-rownosci-w-tle-kontrmanifestacja/) wlepił swój prywatny spacerek, bez puenty na końcu nawet.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan redaktor doszedł do połowy marszu i to wszystko?? Najlepsze go ominęło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki człowiek, tak się przykłada widać.

      Usuń
    2. Mimo że byłem wśród przeciwników tej hucpy to uśmiałem się z komentarzy pod zdjęciami :)

      Usuń
    3. Której hucpy byłeś przeciwnikiem ?

      Usuń

Prześlij komentarz