WOLSZTYN. Miała zapłacić 76 gr. – z konta zniknęło ponad trzy tysiące zł


– Zostałam na macierzyńskim do września i trzema tysiącami debetu – żali się Sylwia z Wolsztyna, która padła ofiarą przestępstwa zwanego phishingiem. Oszust podszył się pod stronę otomoto.pl.

Pod koniec lutego na tejże stronie Sylwia wystawiła na sprzedaż samochód. Jako kontaktowy podała numer telefonu męża – bo lepiej zna się na samochodach, więc lepiej załatwi ewentualną transakcję. Ogłoszenie opłaciła (łącznie na otomoto.pl i olx.pl było to 54 zł).

Następnego dnia mąż dostał esemes, niby z otomoto, że do zapłaty jest 0.76 – relacjonuje wolsztynianka – a jak nie zapłacę, to usuną ogłoszenie. Stwierdziłam że skoro tylko siedemdziesiąt sześć groszy, to okej. Weszłam na stronę, pokazało mi bank do wyboru, wybrałam swój Santander. Zalogowałam się, pokazało do zapłaty siedemdziesiąt sześć groszy, zrobiłam potwierdź i czekałam na esemes potwierdzający przelew.

Esemes przyszedł – pieniądze poszły na konto niejakiej Agnieszki Ch., ale na potwierdzeniu widniała „nieco” inna kwota: 3500.76 zł. Początkowo z mężem zaczęli się śmiać. Ale sprawdzili konto i przestało być zabawnie – rzeczywiście zniknęły z niego ponad trzy tysiące zł.

Zadzwoniłam na otomoto.pl z zapytaniem co to znaczy i czy te pieniądze zostaną zaraz odesłane – relacjonuje Sylwia. – Pani przez telefon powiedziała że to oszustwo i mam jechać na policję. 

Dopiero wtedy przyjrzeli się dokładniej esemesowi z wezwaniem do zapłaty.

W esemesie nie było www.otomoto.pl tylko otomoto – tłumaczy Sylwia – a kwota 0.76 nie była z przecinkiem, tylko z kropką, dzięki czemu przed kropką mogli wpisać kwotę jaką chcieli.

Zrobili tak, jak doradzała pani z infolinii otomoto.pl:
Zapłakana poszłam z mężem na policję. Zadzwoniłam też do banku, by cofnąć przelew. Pani powiedziała że prawdopodobnie nie da rady, bo już jest wykonany i widnieje na moim koncie. Na policji wszystko podane. Funkcjonariusze twierdzili, że na dziewięćdziesiąt pięć procent nie odnajdą sprawcy. Następnego dnia poszłam do banku. Zgłosiłam reklamację. Zmieniłam login, hasło, kartę, konto. W banku nawet nie zapytali, co to za strona. Z automatu wysłali reklamację z informacją, że na jej rozpatrzenie będę czekać około miesiąca.

Wojciech Adamczyk, rzecznik prasowy wolsztyńskiej policji, nie chce się wypowiadać o szansach na złapanie sprawców.

Prowadzimy postępowanie bardzo wstępne, więc trudno powiedzieć jaki będzie finał – tłumaczy.

Też otrzymałem takiego SMS, komentował Mirosław na facebookowym profilu Sylwii

Jak ustaliliśmy, pieniądze zostały przekazane na konto założone w mBanku. Zadzwoniliśmy z pytaniem, w jaki sposób weryfikują klientów, czy możliwe jest założenie konta na fałszywe dane. Jak wyjaśnia Emilia Kasperczak z biura prasowego mBanku, weryfikację klientów przeprowadzają na trzy sposoby:
1. Klient osobiście stawia się w placówce banku i okazuje dokumenty.
2. Dokumenty do podpisu dostarcza przeszkolony kurier, który ma m.in. potwierdzić tożsamość klienta.
3. Można konto założyć także podczas wideorozmowy za pośrednictwem aplikacji mobilnej banku, wtedy tożsamość klienta jest potwierdzana w trakcie rozmowy z konsultantem – klient okazuje dowód osobisty do kamery, wykonywane są zdjęcia przodu i tyłu owego dowodu, a także twarzy klienta. Przeszkolony konsultant weryfikuje czy dowód jest autentyczny oraz czy twarz klienta jest zgodna z wizerunkiem w dowodzie osobistym. Dodatkowo dane z weryfikowane są w bazie MIGDZ, PESEL, RDO.
Sylwia swoją sprawę opisała na facebooku – w komentarzach wielu czytelników miało pretensje do otomoto.pl.

Też otrzymałam taki esemes, ale przezornie zadzwoniłam na infolinię Otomoto – komentowała Katarzyna. – Okazało się, że wiedzą o tej sytuacji i pani poinformowała mnie, że to próba wyłudzenia danych do logowania. Dziwię się tylko, że nie umieścili na swojej stronie komunikatu o próbach oszustwa. Powinni uprzedzić swoich klientów.

Do mnie także trafił taki SMS - napisał Roman - nie dałem się zmanipulować. Niemniej jednak powinna wiedzieć o tym policja.

Wysłaliśmy do otomoto.pl pytanie dlaczego takowy komunikat nie znalazł się na stronie głównej. Odpowiedź nadesłał nam rzecznik prasowy Łukasz Borowicz:
bardzo dziękuję za maila. Z problemem phishingu mierzy się dziś bardzo wiele podmiotów, np. banki, poczta, czy firmy kurierskie. Oszuści bazują na ludzkiej nieuwadze, naiwności, braku ostrożności i często po prostu niewiedzy. Podejmujemy działania, na które obecnie pozwala nam mechanika serwisu, ostrzegamy przed próbami podszywania się pod nas na stronie w dziale Pomoc, w mediach społecznościowych (np. na FB), w czasie rozmów z klientami kontaktującymi się za pośrednictwem maili i infolinii. Oczywiście współpracujemy z organami ścigania i pracujemy nad projektami, które pomogą jeszcze skuteczniej informować o szeroko pojętym bezpieczeństwie w sieci. Również taki kontakt, jak z Pańskiej strony jest dla nas wartością samą w sobie, bo za Pańskim pośrednictwem również możemy sprawę dokładnie wyjaśnić. A w naszym przypadku komunikat jest bardzo krótki – nigdy nie komunikujemy się z naszymi klientami za pośrednictwem wiadomości SMS, zwłaszcza w kwestiach związanych z płatnościami.
I jeszcze jedno: pani z biura prasowego Santandera obiecała nam, że postara się przyspieszyć rozpatrywanie reklamacji Sylwii. Trzymamy za słowo.


O TEJ SPRAWIE CZYTAJ TEŻ:

Komentarze

  1. Naiwnych nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taką sprawą nie powinna się zajmowac policja w jakimś tam Wolsztynie ale chyba komenda główna powinna pościągać informacje o takich sprawach z całej Polski i sama poprowadzic sprawe.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz