POZNAŃ. Policja rozbiła sieć salonów masażu erotycznego


Kama vel Kamelia vel Julia prowadziła szeroko zakrojoną działalność na poznańskim rynku masaży erotycznych. Na swojej stronie internetowej chwaliła się układami z policją. Teraz CBŚ zlikwidował jej biznes. Zatrzymano trzynaście osób, którym prokuratura przedstawiła zarzuty czerpania korzyści z cudzego nierządu.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego ustalili, że na terenie Poznania działają agencje towarzyskie, w których podejrzani mogą zajmować się sutenerstwem. Nielegalna działalność była prowadzona pod szyldem salonów SPA. Dzięki policjantom CBŚP i prokuratorom Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, zebrano wstępne informacje, z których wynikało, że podejrzani z procederu uczynili sobie stałe źródło dochodu i mogli zarobić blisko milion zł. Według śledczych, interesem zarządzała Ewa D. ps. „Kama”, która miała organizować pracę nie tylko kobietom, ale także ochroniarzom. Wszystko wskazuje na to, że przez dwuletni okres działania agencji mogło tam pracować nawet sto kobiet.


Skoordynowane działania, podczas których zlikwidowano agencje towarzyskie rozpoczęły się w kilku miejscach o tej samej godzinie. Policjanci weszli do obiektów, zamykając tym samym pięć agencji towarzyskich. Działania zostały przeprowadzone w ścisłym centrum Poznania. Dodatkowo dwie osoby zostały zatrzymane na terenie Wrocławia i Gdańska.

Do sprawy zatrzymano trzynaście osób (trzech mężczyzn i dziesięć kobiet) oraz zabezpieczono telefony komórkowe i sprzęt komputerowy. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także kilkadziesiąt tysięcy zł w gotówce.

W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu, wszystkim podejrzanym przedstawiono zarzuty dotyczące czerpania korzyści majątkowych z nierządu innych osób, jedna podejrzana usłyszała zarzut kierowania grupą, a jedenastu grozi odpowiedzialność za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Decyzją sądu, dwie osoby zostały tymczasowo aresztowane.

Śledztwo jest w początkowej fazie i ustalane są dokładnie szczegóły procederu. Śledczy ustalają także majątek należący faktycznie do podejrzanych, w celu pozbawienia ich mienia zgromadzonego w trakcie prowadzenia niezgodnej z prawej działalności.

Tu warto dodać, że ostatnimi czasy o klienta na poznańskim rynku masaży erotycznych ostro rywalizowały dwa przybytki (każdy działający w licznych lokalach) – Julia Masaż (należący do Ewy D.), który „wywodzi” się z Rataj (choć ostatnimi czasy miał też przybytki m.in. przy Długiej, Matejki czy Św. Marcinie) oraz drugi – wciąż działający – zaczynający na Winogradach, ale również intensywnie się rozwijający (obecnie ma lokale w ścisłym centrum Poznania, na Jeżycach czy Wildzie).

Rywalizacja była dość zacięta, zarówno ta w świecie rzeczywistym, jak i internecie. Kama prowadziła bloga (niedawno chwaliła się milionem odsłon), na którym opisywała rzeczywiste czy rzekome choroby pracownic konkurencji, straszyła klientów, że w przybytkach konkurencji są zamontowane ukryte kamery. Z drugiej strony przybytki Kamy doświadczyły fizycznego ataku – zostały oblane farbą.

Tak Ewa D. reklamowała swój przybytek

Oczywiście na odpowiedź była też odpowiedź – Kama postraszyła konkurencję powołując się na swoje wpływy w... policji. Jak twierdziła, jest córką „wieloletniego komendanta policji” i ma w Poznaniu „zaprzyjaźnionych komisarzy z wydziału kryminalnego”, więc jest w stanie doprowadzić do tego, że policja po kilka razy w tygodniu będzie kontrolować lokale konkurenta. W Poznaniu zresztą nie było tajemnicą, że zaprzyjaźnieni policjanci przychodzą do Julia Masaż skorzystać z usług dziewczyn.

Pod koniec ubiegłego roku trzy miesiące spędził w areszcie współpracownik i podobno partner życiowy Kamy – niejaki Dariusz J., lat 47, pochodzący z Kostrzyna. Mężczyzna we wrześniu urządził sobie luksusowym porsche rajd po Poznaniu – jechał pod prąd ul. Zamenhofa, uciekał policji od ronda Rataje, przez Stary Rynek, gdzie lawirował autem między ogródkami piwnymi, po ulicę Podgórną, gdzie przydzwonił w radiowóz. Kiedy udało się go w końcu zatrzymać, okazało się, że jest...trzeźwy. Uciekał bez powodu. Sąd uznał za wskazane zapuszkować go na trzy miesiące.

Zachodziła obawa, że mężczyzna mógłby popełnić przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu – tak Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka prasowa poznańskiej prokuratury, wyjaśniała przyczyny tej decyzji.

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błąd poprawiony. A twój post wywalony za prostactwo - wszystko można napisać kulturalnie. Tu nie będzie kloaki do odreagowywania frustracji.

      Usuń

Prześlij komentarz