Ciąg dalszy pogrążania się kaliskiego Help Animals


– Informację o chorobie dostaliśmy z lecznicy – utrzymuje Kaliskie Stowarzyszenie Pomocy Dla Zwierząt Help Animals.
– Ode mnie nigdy nie wychodziły informacje, że ten pies jest chory na parwowirozę – odpowiada na to weterynarz, który leczył Stówkę.


Przypomnijmy, że Help Animals nie chce oddać szczeniaka m.in. dlatego, że był chory. Na co? To wersja Stowarzyszenia:
pies, w stanie agonalnym znalazł się u lekarza weterynarii. Diagnoza była niczym wyrok śmierci – parwowiroza.
Po czym w komentarzach dodano:
Informacje o chorobie dostaliśmy z lecznicy weterynaryjnej.
Zadzwoniliśmy do owej lecznicy. I okazuje się, że po raz kolejny w tej sprawie Help Animals mija się z prawdą.

Ode mnie nigdy nie wychodziły informacje, że ten pies jest chory na parwowirozę – podkreśla weterynarz, który leczył Stówkę. – Suczka trafiła do nas z wirusowym zapaleniem jelit, ale nie mogę potwierdzić, że wywołał ją wirus parwo. Nie było krwawej biegunki, więc nie było podstaw, by robić testy.

Jak ustaliliśmy, suczka trafiła do weterynarza ogólnie w dobrej kondycji, tyle że miała „normalną” (nie krwawą) biegunkę. Bez przeprowadzonych badań w żaden sposób nie można stwierdzić, jaki konkretnie wirus ją wywołał. Twierdzenia Help Animals, że była to parwowiroza, są zdecydowanie nieuprawnione.

Przedwczoraj pisaliśmy też, że tak policja, jak i urząd gminy w Blizanowie wysłały Help Animals na drzewo. Policja odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie rzekomego znęcania się nad psem przez właścicieli – zebrany materiał dowodowy nie potwierdził, że doszło do popełnienia przestępstwa. Urząd gminy nie znalazł podstaw do wydania decyzji o odebraniu suczki właścicielom.

W tej sytuacji Stówka powinna wrócić do swojego domu. Ale na razie nie wróci, bo Help Animals chyba chce jeszcze powojować, jeszcze trochę zatruć życie właścicielom. Na pytanie czy po decyzji policji i urzędu gminy oddadzą Stówkę, odpisali:
Przypominamy, że od każdej decyzji przysługuje odwołanie.
I dopiero jeśli owe odwołania skończą się kolejnymi porażkami Stowarzyszenia:
nigdy nie upieraliśmy się, że po wyczerpaniu ścieżek prawnych (wliczając w to ewentualne odwołania) psiak nie wróci do właścicieli.
Ciekawe jak długo Help Animals zamierza się bawić szczeniakiem – za pół roku będą go wyrywać z jakiegoś domu tymczasowego, żeby oddać właścicielom, których może nie będzie pamiętać?

Na koniec wypowiedź jednej z czytelniczej strony Stowarzyszenia:
jakbyście oddali psa bez tego cyrku, wyszlibyście na bohaterską i świetną fundację a tak... no cóż niesmak pozostanie, jakkolwiek ta historia się skończy....

Z OSTATNIEJ CHWILI
Dziś Help Animals jednak oddało suczkę właścicielom.
(pm) 

Komentarze

  1. I na co był im ten upór, tylko stracili w oczach ludzi, trzeba o tym pamiętać przy wypełnianiu PIT. Ja na pewno nie dam 1% na tę organizację.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz