Ropuchy wśród śliwek: obecność opadłych owoców jest dobra dla płazów


Stare śliwy, grusze i jabłonie w krajobrazie miejskim lub wiejskim mogą być ważne dla funkcjonowania płazów  podobnie, jak stare sady w opuszczonych bieszczadzkich wsiach mają znaczenie dla ochrony niedźwiedzi  twierdzą naukowcy z Poznania.

Wspomniany efekt potwierdzili w badaniach. Wyniki przedstawili w piśmie „PeerJ” w artykule, którego autorami są Mikołaj Kaczmarski, Piotr Tryjanowski i Anna Maria Kubicka z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

 Gdy jak co roku – mówi Mikołaj Kaczmarski – w pobliżu Instytutu Zoologii UP w Poznaniu chodnik pokrył się warstwą opadłych mirabelek, w zespole badawczym zajmującym m.in. się ekologią miast i herpetologią (dział zoologii badający płazy i gady) pojawił się pomysł. Postawiliśmy sobie pytanie badawcze: czy obecność opadłych, rozkładających się owoców, wpływa na dynamikę wzrostu i rozmieszczenia płazów po metamorfozie jako efektu bardziej zróżnicowanego pożywienia w postaci insektów przyciąganych przez zalegające owoce?

Innymi słowy: chcieli stwierdzić, czy obecność opadłych owoców ma znaczenie dla obecnych w miastach płazów. Aby to sprawdzić, Mikołaj Kaczmarski i Anna Kubicka prowadzili przez miesiąc eksperyment z udziałem ropuchy zielonej Bufotes viridis. W czterech półotwartych zagrodach ustawionych na wolnym powietrzu o podstawie metr na metr umieścili po trzydzieści świeżo przeobrażonych osobników tej ropuchy. W części zagród na ziemi znajdowały się opadłe owoce, w części owoców nie było.

Wszystkie ropuchy miały stały dostęp do pokarmu, a co dwa dni każda z nich była mierzona i ważona. Jednocześnie naukowcy sprawdzali obecność dzikich bezkręgowców zwabionych owocami.

Upraszczając, chcieliśmy odwzorować warunki panujące latem pod drzewami owocowym – tłumaczy Mikołaj Kaczmarski.

Dodaje, że w okresie, gdy z drzew masowo spadają dojrzałe owoce, młode płazy, w tym ropuchy, zaczynają wychodzić ze zbiorników rozrodczych. Naukowców interesowało, czy zwabione do owoców owady, np. muszki owocówki Drosophila, mogą stanowić dla młodych ropuch źródło pokarmu?

– Wyniki pokazały jednoznacznie, że ropuchy zielone z zagród ze śliwkami rosły wyraźnie szybciej, niż osobniki z grupy kontrolnej. Jednocześnie w zagrodach z owocami zaobserwowano większe bogactwo gatunków dzikich bezkręgowców – relacjonuje zoolog.

Dlaczego do badania wybrano ropuchy? – Płazy – tłumaczy Mikołaj Kaczmarski – są grupą, dla której okres po metamorfozie (przeobrażeniu od kijanki do osobników dorosłych, żyjących na lądzie) należy do trudniejszych w skali ich całej historii życia. Muszą one wtedy, przed pierwszą hibernacją, szybko przybrać na wadze. Dlatego właśnie dla osobników młodocianych dostęp do pokarmu w obfitości jest bardzo ważny. Zwłaszcza, że odpowiednie rozmiary już po metamorfozie mogą zwiększać prawdopodobieństwo przezimowania, a na dalszą metę wpływają na potencjał rozrodczy osobników. Większe samice produkują więcej skrzeku, a tym samym zwiększają szanse na przetrwanie populacji.

– Czy w takim razie stare jabłonie, grusze, śliwy w krajobrazie miejskim lub wiejskim mogą mieć znaczenie dla funkcjonowania płazów, takie jak stare sady w opuszczonych bieszczadzkich wsiach dla ochrony niedźwiedzi? Twierdzimy, że zdecydowanie tak – podkreśla Mikołaj Kaczmarski.

Naukowcy rozważają rozszerzenie badań na inne gatunki. Chcą też ustalić, czy wpływ drzew owocowych na rozwój płazów w warunkach naturalnych jest równie znaczący. – Uzyskane wyniki mają znaczenie w kontekście planowania przestrzennego w miastach i na terenach rolniczych. Dalsze zubażanie siedlisk poprzez wycinanie drzew owocowych może mieć negatywny wpływ na płazy, gdyż ogranicza im dostępność pokarmu w kluczowym momencie ich życia – podkreśla zoolog.

Zwraca uwagę, że presja ze strony człowieka i coraz gorszy stan środowiska sprzyjają wymieraniu wielu populacji płazów na całym świecie. – Dlatego też należy próbować określić, w jakim stopniu przekształcanie otoczenia i które jego elementy, wpływają na tę grupę zwierząt. Nasz eksperyment potwierdził, że obecność zalegających owoców ma pozytywny wpływ na dynamikę wzrostu młodocianych ropuch – mówi.

Mikołaj Kaczmarski zauważa, że w miastach owoce ałyczy, mirabelek i innych śliw zaczynają opadać co roku już na przełomie lipca i sierpnia. – Proces ten trwa nawet do września, w zależności od wieku drzewa i lokalnych warunków. Niestety, w wyniku nacisków społecznych czy też „gospodarności” zarządzających terenami zielonymi drzewa owocowe coraz częściej są wycinane. Są bowiem postrzegane jako problem: trzeba sprzątać liście i owoce, a nawet jako źródło alergii czy element przyciągający dokuczliwe owady, np. osy - mówi.

Jak mówi, do wycinki drzew owocowych dochodzi coraz częściej w miarę, jak społeczeństwo bogaci się i zmienia się moda na zagospodarowanie przestrzeni zielonej. Tymczasem jeszcze niedawno – w trakcie II wojny światowej i po jej zakończeniu owocowe drzewa przydrożne i miejskie, nawet w dużych miastach, dostarczały ludziom pożywienia. Jednak funkcja ta stopniowa straciła na znaczeniu na przełomie XX i XXI wieku.

Mikołaj Kaczmarski przekonuje, że rola mirabelek – masowo kwitnących na biało wczesną wiosną, które w okresie letnim obsypane są żółtymi owocami – daleko wykracza poza funkcję estetyczną. – Zaraz po upadku na ziemię owoce zaczynają rozkładać się, wydzielając słodkawą woń, która wabi liczne bezkręgowce, które z kolei stają się pokarmem ptaków i innych kręgowców. Co ciekawe, efekt ten może mieć znaczący wpływ na przyrodę – mówi. – Pochopne usuwanie owoców z otoczenia może okazać się negatywne dla mniejszych „mieszkańców” miast czy terenów rolnych.

Komentarze