Ostrów. Motylewski wygrał z CRK


Sąd Rejonowy w Ostrowie uznał, że Alojzy Motylewski, radny poprzedniej  kadencji, nie zniesławił Centrum Rozwoju Komunalnego. Przypomnijmy, że zdaniem ostrowskiej opozycji, CRK – popularnie zwany CyRK-iem – jest de facto przemalowanym niesławnym Holdikomem.

Jak sprawę Motylewski kontra CRK przedstawia Kurier Ostrowski:
Poszło o wypowiedź radnego Alojzego Motylewskiego z 27 czerwca 2018 roku. Władze CRK poczuły się dotknięte słowami radnego, który stwierdził, że „nowy zarząd wprowadził praktykę działań kłamliwych odpowiedzi na interpelacje”. CRK pozwał Motylewskiego o zniesławienie, ale ostrowski sąd uniewinnił radnego Motylewskiego. Na wniosek CRK, sprawa była prowadzona z wyłączeniem jawności, stąd niejawne jest także uzasadnienie wyroku. 
Decyzją sądu CRK ma zapłacić ponad sześć tysięcy zł mecenasowi Damianowi Grzeszczykowi, który reprezentował Alojzego Motylewskiego przed sądem. Dodatkowo CRK ma zapłacić 240 zł na rzecz skarbu państwa.

NIECO HISTORII

W 1996 roku w Ostrowie powstał Holdikom S.A., jako swoista „czapa” dla innych spółek miejskich (m.in. MZGM, MZK, OZC). W założeniu, spółka miała profesjonalnie zarządzać gospodarką komunalną. Działalność Holdikomu, zwłaszcza podczas kadencji prezydenta Jarosława Urbaniaka (2010-2014), krytykowała obecna prezydent Beta Klimek. Jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2014 roku obiecywała likwidację spółki.

Holdikom w poprzedniej kadencji był samorządowym Bizancjum oraz maszynką do zarabiania wielkich pieniędzy – oświadczyła Beata Klimek (wypowiedź z 2015). – Sprawdziły się obawy opozycyjnych radnych, którzy wytykali Holdikomowi kontrowersyjną politykę finansową, pobieranie wysokich dywidend od spółek zależnych oraz ich „przejadanie”. W świetle przedstawionych mi dokumentów, potwierdza się, że radni miasta w poprzedniej kadencji byli odcięci od bardzo istotnych informacji dotyczących Holdikomu. Brakowało transparentności i przejrzystości w działaniu tej spółki. Ale nawet w najśmielszych scenariuszach nikt nie przypuszczał, że obraz jaki wyłoni się z analizy dokumentów Holdikomu będzie aż tak porażający. Holdikom stoi dziś na krawędzi zapaści finansowej. Jest podtrzymywany przy życiu przy pomocy kredytu.

W grudniu 2015 roku, podczas rozmowy z nami, prezydent określiła działalność spółki mianem „patologii”. – Mam na myśli przerost zatrudnienia, zamiłowanie do luksusu, wysokie nagrody dla prezesów spółek, drenowanie spółek-córek – uzasadniała swoją opinię.

Ostatecznie z początkiem roku 2016 Holdikom został zlikwidowany. Tyle że w jego miejsce powstało Centrum Rozwoju Komunalnego (CRK), które radni opozycji szybko ochrzcili CyRK-iem. I, ich zdaniem, przemalowanie szyldu nie oznacza likwidacji Holdikomu, więc prezydent Beata Klimek nie spełniła wyborczej obietnicy.

O likwidacji nie możemy przecież mówić – komentował w 2016 roku Andrzej Kornaszewski, szef klubu PO w radzie miasta. – To dla nas wygląda, jakby ktoś się przebrał. Przebrał się Holdikom i Holidkomu nie ma, jest CyRK. Przepraszam, nie CyRK, a Centrum Rozwoju Komunalnego. Główne zadania CRK będą takie same jak Holdikomu. A więc nadzór właścicielski nad spółkami komunalnymi. Większość pozostałych zadań będzie taka sama. Mówi się o pewnym ich rozszerzeniu, ale równie dobrze można było te zadania rozszerzyć w Holdikomie. Siedziba ta sama. Nowa spółka ma przejąć wszystkie aktywa i pasywa, a więc zobowiązania. Dalej, główne źródło finansowania tej spółki to dywidendy od spółek komunalnych, czyli gdzie tu jakaś różnica? Koszt funkcjonowania zbliżony.

Bierzemy krowę, zwołujemy komisję – tak powołanie CRK oceniał Jarosław Urbaniak, były prezydent Ostrowa, obecnie poseł PO. – Komisja za ogromne pieniądze robi audyt. Kupujemy naklejkę z napisem „koń”, naklejamy na krowę i oto mamy konia. Tak właśnie zrobiono ze słynną likwidacją Holdikomu.

Podczas sesji rady miasta w sierpniu 2018 roku – na wniosek Alojzego Motylewskiego – radni przegłosowali „przystąpienie do procesu likwidacji spółki” CRK. Był to gest bez rzeczywistego znaczenia...

Uchwała, która została podjęta jest uchwałą intencyjną czy też kierunkową ze strony części radnych, którzy kończą swoją kadencję – komentowała to prezydent Beata Klimek. – Zupełnie nie wiem, jak do tej uchwały odniesie się nowa rada miejska, która zostanie wybrana już za niecałe dwa miesiące. Tak naprawdę podjęta uchwała jest pewną demonstracją polityczną. Było to typowo polityczne głosowanie, bez merytorycznych argumentów. Nie ma to realnego wpływu na obecną codzienną pracę spółki.

Radny Motylewski tak uzasadniał swój wniosek: – Według moich wyliczeń na przestrzeni działalności spółki Holdikom i obecnie CRK, pobrano dywidendę ze spółek komunalnych na kwotę pięćdziesięciu do sześćdziesięciu milionów złotych. Apeluję o zatrzymanie tej machiny pozornych działań i tworzenia, moim zdaniem, nikomu niepotrzebnych spółek, jak CRK Energia, które są tworzone na potrzeby zatrudnienia dodatkowych osób.

CyRK przetrwał, ale dyskusja o sensowności jego istnienia toczyła się także podczas kampanii wyborczej. Alojzy Motylewski kandydował na prezydenta Ostrowa (bez powodzenia), a w swoim programie obiecywał likwidację spółki.

Holdikom co roku generuje kilkumilionowe koszty, które nie wracają do mieszkańców w formie zrealizowanych inwestycji – czytamy w programie Motylewskiego. – Na przestrzeni ostatnich lat Holdikom staje się wręcz hamulcem w rozwoju spółek komunalnych, gdyż powiązania kapitałowe między spółkami wpływają na ograniczenie pomocy unijnej, wynikającej z sumowania pomocy de minus.

Szefostwo CRK poczuło się znieważone słowami byłego radnego i skierowało sprawę do sądu. Proces, o dziwo, trwał dość krótko i skończył się wygraną Motylewskiego.

Komentarze